poniedziałek, 16 września 2013

Krótkie wakacje na Mazurach



W te wakacje, jak co roku, pojechałam na Mazury. Pomimo coraz krótszych i coraz chłodniejszych dni pogoda dopisała, co wykorzystałam w stu procentach. Przedstawiam Wam kilka zdjęć z zaledwie tygodniowego urlopu:


1. W końcu udało mi się nauczyć psa pływać! Po trzech latach i jego traumatycznym skoku do ogrodzonej sadzawki, trochę zmuszony patykiem w końcu zaczął pływać, nie zgadniecie... pieskiem!
2. Przy okazji sama weszłam do wody. Nie mogłam się powstrzymać: przecież to mazurskie jeziora!
3. W tym roku niestety nie udało nam się zebrać jabłek i zrobić musu. Jabłek po prostu nie było. ; (
4,5 i 6. Coroczna wycieczka do Szczytna. I zdjęcia z świetnymi szczycieńskimi pofajdokami. Na terenie szczytna jest ich 13. Reprezentują różne profesje, znajdziemy np. drwala, strażaka czy fotografa.
Dla ciekawych, nazwa pofajdok jest potocznie używana na Warmii i Mazurach. Oznacza młodzieńca o niedojrzałym podejściu do życia. Jest uosobieniem ludowego humoru i prostej mądrości. Pomimo chadzania własnymi ścieżkami był chętny do pomocy, miły i życzliwy.

Niezmiennie, z ciocinych półek pożyczyłam kilka, mam nadzieję ciekawych, książek, które zaprezentuję Wam przy okazji kolejnego stosu.

Po wakacjach spędzonych tak blisko natury, w niedużej wsi, znowu trudno będzie mi się przyzwyczaić do gwarnego życia w Gdańsku. Całe szczęście, że morze będzie blisko ;)

A jak Wasze wspomnienia po wakacjach? Czy byliście/wybieracie się na Mazury?

3 komentarze:

  1. Uwielbiam Mazury :) Bywam tam całkiem często, bo w Giżycku mieszkają moi dziadkowie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli pewnie dla Ciebie, podobnie jak i dla mnie, Mazury to drugi dom ;)

      Usuń
  2. Jeszcze nigdy nie byłam na Mazurach. Mam nadzieje, że kiedyś będzie ten pierwszy raz :)

    OdpowiedzUsuń