poniedziałek, 27 maja 2013

"Giń" Hanna Winter


Berliński Kuba Rozpruwacz rozpoczął swe łowy!

Jeśli myślisz, że złe rzeczy przytrafiają się zawsze komuś innemu, to jesteś w wielkim błędzie!
Ona też myślała, że jest bezpieczna. W końcu nie była ofiarą.
Wmawiała to sobie raz po raz! Wiele kobiet przed nią też w to wierzyło...
Wiara nie ochroniła ich przed potworną, bolesną śmiercią...

Nie wychodź na ulicę albo giń! Śmierć właśnie zbiera swoje żniwo!

On zabija regularnie, z wielką precyzją planując kolejne zbrodnie.
Nieuchwytny niczym zły duch, łaknący następnych mordów i bezlitosny jak demon,
bestialsko torturujący kobiety jak Kuba Rozpruwacz i zimny jak sama śmierć!
Nawet ucieczka z Berlina nie pozwoli uchronić się przed potworem!

"Udając, że walczy o życie, objął smukłą talię kobiety lewą ręką, jakby chciał się wesprzeć.
Prawą dźgnął błyskawicznie. Jeden raz. Drugi. Prosto w brzuch. I zanim się spostrzegła,
zaciągnął ją do busa..."

Czas rozpocząć zabawę!




Co takiego musi się stać, aby ktoś zaczął mordować? I czy będzie to robił w nieskończoność, czy tylko do momentu zabicia 'tej specjalnej' ofiary? A czy my chodząc po ulicy możemy czuć się bezpiecznie?

Bohaterka powieści, Lara Simons, właśnie przeszła burzliwe chwile w swoim życiu i teraz stara się zacząć żyć od nowa. Ma lojalnych przyjaciół, otwiera kawiarnię, i mimo grasującego w Berlinie mordercy, czuje się bezpieczna. Jednak ten już od jakiegoś czasu ją obserwuje. Wszystko dokładnie zaplanował. Popsuty samochód, porwanie. Nie spodziewał się, że Lara będzie walczyć o życie, które właśnie poukładała, i ucieknie. Mimo porażki, morderca nadal obserwuje Larę, niszczy nowo otwarty lokal i zostawia groźby. Dla bezpieczeństwa swojego i córki, kobieta decyduje się wziąć udział w programie ochrony świadków.

Spotykamy Larę sześć lat później, gdy toczy spokojne życie na wyspie z dala od Berlina i krwawych wspomnień. Te niespodziewanie jednak wracają pewnego dnia z tajemniczym autostopowiczem. A to wszystko zaczęło się w momencie gdy zbliża się sztorm i dotarcie na wyspę, czy ucieczka z niej będą niemożliwe...

Hanna Winter stworzyła ciekawy kryminał. Akcja toczy się szybko i sprawnie, aż trudno oderwać się od książki. Autorka spójnie połączyła wydarzenia aktualne, toczące się w kilku miejscach jednocześnie, razem z wydarzeniami z przeszłości. Równocześnie razem z bohaterką boimy się o jej życie i poznajemy historię mordercy. Kiedy zaczął mordować i co się do tego przyczyniło. Czemu tak bardzo zależy mu na zabiciu Lary. Podczas czytania kolejnych stron, pojawiają się nowi podejrzani. Każdy ma coś na sumieniu, i już nikogo nie można być pewnym. Dodajmy do tego częste zwroty akcji aż do ostatnich stron, bogactwo emocji, opisów, i łatwy w odbiorze język: oto mamy naprawdę świetny kryminał. Polecam!

Baza recenzji Syndykatu ZwB

czwartek, 9 maja 2013

"Trzy metry nad niebem" Federico Moccia


Babi, dziewczyna z dobrego domu, świetna uczennica i przykładna córka,
poznaje Stepa, agresywnego chuligana, którego życie składa się z ćwiczeń na siłowni,
wyścigów na motorze i bezsensownych bijatyk.
Mimo krańcowo różnych charakterów, a także sprzeciwu apodyktycznej matki Babi,
zakochują się w sobie bez pamięci.
Pod wpływem tej miłości zmieniają się oboje.
Babi otwiera się na świat, dojrzewa, a Step łagodnieje.
Babi jest jedyną osobą, której Step powierza swój mroczny sekret...




"Słońce wędruje coraz wyżej, jest piękny poranek.
Ona jedzie do szkoły, on jeszcze nie spał tej nocy. Dzień jak inne.
Ale przed światłami on staje obok niej. I dlatego ten dzień nie będzie jak inne."
 
[str. 8]

Zbieg okoliczności. Zwykła wymiana spojrzeń. Tylko tyle wystarczyło, aby życie ich obojga się zmieniło, aby ich losy się pokrzyżowały. Dwa odmienne charaktery i sposoby bycia. Ona, Babi, dziewczyna z dobrego domu, dobrze się uczy, swoim nienagannym zachowaniem daje przykład siostrze. On, Step, chłopak przystojny, jednak buntowniczy, rozwiązujący problemy za pomocą pięści. A za jego łobuzerskim stylem życia kryjąca się tajemnica z przeszłości. Początkowo niezadowolona z nawiązania tej przypadkowej znajomości Babi, z czasem zmienia swoje zdanie i coraz częściej i chętniej widuje się z chłopakiem. Dzięki temu oboje dużo zyskują. Ona staje się odważniejsza a on łagodnieje. Aby być razem, decydują się na wiele kompromisów i wyrzeczeń. Jednak czy siła ich miłości, będzie wystarczająca, a różnice pomiędzy nimi nie za duże?

Federico Moccia stworzył piękną, momentami śmieszną, a czasem wzruszającą powieść o sile pierwszej miłości. O zwyczajnych problemach, które w obecności bliskich osób stają się mniejsze. O przyjaźni, mającej tak wielkie znaczenie w naszym życiu. Bo, kto jak nie dobrzy przyjaciele, pomagają nam się podnieść w ciężkich chwilach? Oraz o nadziei na lepsze, szczęśliwsze jutro.

Niewątpliwym atutem powieści jest umiejscowienie jej w pięknych i ciepłych Włoszech, gdzie na każdym rogu można znaleźć przyjemne kawiarenki, pizzernie czy kluby, a młodzież pod osłoną nocy bierze udział w nielegalnych wyścigach na motorach. Dodatkowo czytanie ułatwia język jakim posłużył się pisarz. Jest łatwy w odbiorze i przyjemny. Imiona się nie mylą, a kartki same się przewracają w szybkim tempie. Akcja toczy się płynnie a niektóre wydarzenia potrafią zaskoczyć czytelnika.

Już dłuższy czas planowałam przeczytanie tej książki. Słyszałam na jej temat same pochlebne opinie, a po przeczytaniu "Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie" autor zaskarbił sobie moją sympatię. Lektura ta mnie jednak troszkę rozczarowała, a historia nie porwała tak, jak miałam nadzieję, że to zrobi. Ta piękna historia o miłości wbrew wszelkim przeszkodom jest skierowana przede wszystkim do nastoletnich czytelników, którzy właśnie przeżywają swoje pierwsze zakochania. Muszę przyznać, że miło było powrócić wspomnieniami do tych kilku lat wstecz, kiedy ja sama przeżywałam pierwsze zauroczenia. Z chęcią też sięgnę po kontynuację przygód bohaterów. Przyjemna i lekka lektura, idealna na wieczorny relaks po ciężkim dniu na uczelni, czy w pracy. 

"- Jestem szczęśliwa. Nigdy w całym swoim życiu nie czułam się tak dobrze. A ty?
- Ja? - Przytula ją do siebie. -  Ja czuję się znakomicie.
- Tak, że mógłbyś dotknąć palcem nieba?
- Nie, nie tak.
- Jak to, nie tak?
- O wiele wyżej. Co najmniej trzy metry nad niebem."
[str. 307]

czwartek, 2 maja 2013

Coming back


Strasznie zaniedbałam bloga przez ostatnie parę miesięcy. Pierwszy rok na studiach, masa zadań rachunkowych, laboratoria, pierwsze kolokwia, sesja, aż wstyd przyznać, ale już wtedy nie w głowie było mi pisanie opinii i z zachłannością chłonęłam każdą wolną chwilę jaką tylko miałam. 
Jednak po pierwszym semestrze już się wdrożyłam, miesiąc kolokwiów już za mną, przeprowadzka również, a wolne dni trwają! 
I wracam do Was z opiniami, nowymi stosikami, czekoladowymi przepisami i dużą dawką wiosennego optymizmu!

Udanej majówki i do zobaczenia już wkrótce!