piątek, 20 września 2013

Garść cytatów


Przyznam się Wam, że nie umiem czytać książek bez karteczek samoprzylepnych pod ręką, by zaznaczać cytaty lub fragmenty, które mnie w jakiś sposób urzekły. Próbowałam wielokrotnie, ale zawsze w jakimś momencie byłam zmuszona po nie sięgnąć. Postanowiłam podzielić się z Wami takimi znaleziskami z ostatnio przeczytanych powieści.


środa, 18 września 2013

"Płatki na wietrze" Virginia Cleo Andrews




UWAGA SPOILER!!! 
Jeżeli nie przeczytałeś pierwszego tomu, poniższą recenzję czytasz na własną odpowiedzialność! ;)








Po śmierci jednego z braci rodzeństwo Dollangangerów decyduje się 
na ucieczkę z ponurego poddasza w domu dziadków, 
gdzie matka i babka więziły je przez blisko trzy i pół roku. 
Cathy, Chris i mała Carrie trafiają do domu doktora Paula Sheffielda, 
który osamotniony po śmierci żony i syna, roztacza opiekę nad dziećmi. 
Wydaje się, że ich los się wreszcie odmienił i że każde z nich znalazło właściwą drogę w życiu. 
Jednak koszmary przeszłości nie pozwalają o sobie zapomnieć, 
a wiszące nad młodymi bohaterami rodzinne przekleństwo wciąż daje o sobie znać...



poniedziałek, 16 września 2013

Krótkie wakacje na Mazurach



W te wakacje, jak co roku, pojechałam na Mazury. Pomimo coraz krótszych i coraz chłodniejszych dni pogoda dopisała, co wykorzystałam w stu procentach. Przedstawiam Wam kilka zdjęć z zaledwie tygodniowego urlopu:


1. W końcu udało mi się nauczyć psa pływać! Po trzech latach i jego traumatycznym skoku do ogrodzonej sadzawki, trochę zmuszony patykiem w końcu zaczął pływać, nie zgadniecie... pieskiem!
2. Przy okazji sama weszłam do wody. Nie mogłam się powstrzymać: przecież to mazurskie jeziora!
3. W tym roku niestety nie udało nam się zebrać jabłek i zrobić musu. Jabłek po prostu nie było. ; (
4,5 i 6. Coroczna wycieczka do Szczytna. I zdjęcia z świetnymi szczycieńskimi pofajdokami. Na terenie szczytna jest ich 13. Reprezentują różne profesje, znajdziemy np. drwala, strażaka czy fotografa.
Dla ciekawych, nazwa pofajdok jest potocznie używana na Warmii i Mazurach. Oznacza młodzieńca o niedojrzałym podejściu do życia. Jest uosobieniem ludowego humoru i prostej mądrości. Pomimo chadzania własnymi ścieżkami był chętny do pomocy, miły i życzliwy.

Niezmiennie, z ciocinych półek pożyczyłam kilka, mam nadzieję ciekawych, książek, które zaprezentuję Wam przy okazji kolejnego stosu.

Po wakacjach spędzonych tak blisko natury, w niedużej wsi, znowu trudno będzie mi się przyzwyczaić do gwarnego życia w Gdańsku. Całe szczęście, że morze będzie blisko ;)

A jak Wasze wspomnienia po wakacjach? Czy byliście/wybieracie się na Mazury?

niedziela, 15 września 2013

"Czarownica" Anna Klejzerowicz


Wiemy, co dzieje się, gdy kobieta porzuca swe dotychczasowe życie
i ucieka od wielkomiejskiej cywilizacji.
A co dzieje się, kiedy zrobi to mężczyzna?

Michał rezygnuje z miejskiego życia i stawia malowniczy dom na wsi.
Od pierwszej wizyty w okolicy intryguje go mieszkająca na skraju wsi samotna kobieta,
którą miejscowi zwą czarownicą. 
Poznanie jej i spotkanie sześcioletniej, zamkniętej w sobie,
doświadczonej przez los dziewczynki na zawsze zmienią życie Michała
i staną się przyczyną wielu dramatycznych wydarzeń... 

To historia o życiu w zgodzie z naturą - także własną.
O pokonywaniu słabości, osobistych tragedii, demonów przeszłości,
a także o upartym poszukiwaniu sensu życia. 
To także historia o miłości w jej najbardziej uniwersalnym wymiarze.




























Michał to czterdziestoletni mężczyzna, któremu znudziło się życie w mieście. Za namową swoich znajomych kupuje działkę i stawia dom w malowniczej wsi niedaleko Gdyni. A zmęczony miejskim pędem i gwarem z chęcią wraca do spokojnej miejscowości. A to nie tylko za sprawą trwającej budowy jego domu czy uroków natury. Miejscowość tę zamieszkuje tajemnicza rudowłosa kobieta, mieszkająca w małej chatce, stroniąca od kontaktów z ludźmi, otaczana przez kilka kotów i psa. Ta czarownica, jak ją nazywa Michał, bardzo go intryguje. Przypadkowe spotkanie staje się początkiem ich znajomości. Czy Michał przekona do siebie Adę i czy staną się przyjaciółmi? Co się stanie z Małgosią, sześcioletnią dziewczynką, której dzieciństwo nie należało do najszczęśliwszych, a los nie był wobec niej życzliwy?

czwartek, 5 września 2013

"Nostalgia anioła" Alice Sebold

<a href="http://www.bloglovin.com/blog/6728371/?claim=qjku6an46q5">Follow my blog with Bloglovin</a>

Książka, w której straszliwa tragedia - śmierć dziecka - przeradza się w pełną nadziei 
i radości opowieść o miłości, dorastaniu, gojeniu duszy, pamięci i zapominaniu... 


Narratorką opowieści jest czternastoletnia Susie Salmon, 
która przemawia do czytelnika z nieba. 
Zgwałcona i zamordowana przez miłego sąsiada, a zarazem seryjnego gwałciciela, obserwuje życie na Ziemi, które toczy się już bez jej udziału: 
przyjaciół i rodzinę nietracących nadziei, że zostanie kiedyś odnaleziona, 
młodszego braciszka starającego się zrozumieć znaczenie słowa "odeszła", 
zabójcę zacierającego ślady zbrodni i policję prowadzącą poszukiwania.
 Zwiedza niezwykłe miejsce zwane niebem bezmiernym, w którym się znajduje, 
gdzie każde jej życzenie zostaje natychmiast spełnione, 
z wyjątkiem jednego - możliwości powrotu do ludzi, których kocha.





Suzie Salmon, nastolatka, której nie dane było dorosnąć i żyć. Została brutalnie zgwałcona i zamordowana. Od początku nie jest dla czytelnika tajemnicą kto to zrobił. Suzie trafiła do nieba, skąd obserwuje dalsze losy jej rodziny i znajomych na Ziemi. Ich trudną sytuację, aby pogodzić się z jej śmiercią oraz ich długą drogę, aby w pełni zaakceptować brak jej osoby wśród nich.

Alice Sebold stworzyła ciekawą powieść. Poruszyła trudny temat gwałtu i utraty dziecka. Wspaniale oddała emocje, które towarzyszyły członkom rodziny. Od matki, która nie chciała przyjąć tej smutnej wiadomości, przez siostrę, której podobieństwo do Suzie było ogromne, przez co jej strata była jeszcze bardziej zauważalna, po małego braciszka, który nie potrafił jeszcze zrozumieć, że Suzie już nie wróci. Obserwujemy, jak śmierć dziewczynki jedne postaci do siebie zbliża, a inne oddala. Jak każdy na swój sposób próbuje się oswoić z tą wiadomością, z różnym skutkiem.Dodatkowo ciekawym pomysłem była narracja prowadzona przez Suzie z nieba, próbująca naprowadzić bliskich na ślad gwałciciela i mordercy. Atutem na pewno było nie wdrażanie się za szczegółowo w niepotrzebne wątki. Autorka opisała tylko najpotrzebniejsze kwestie i momenty.

Podczas czytania nie mogłam się opanować od refleksji. Czy istnieje życie po życiu?, co tak naprawdę odczuwają rodzice?, czy można się pogodzić z utratą dziecka?... Książka świetna, chociaż czasami miałam jej już dość i musiałam na chwilę odłożyć. Za dużo myśli i emocji powodowała. Mimo wszystko duży plus dla autorki, polecam.



PS. Możecie też śledzić mnie na bloglovin'. Wystarczy kliknąć w poniższy obrazek : )

niedziela, 4 sierpnia 2013

"Potem" Rosamund Lupton

Książkę przeczytałam ponad rok temu. Napisałam wtedy opinię, jednak jej nie udostępniłam na blogu. Ostatnio wróciłam z ciekawości do starych recenzji. Zauważyłam, że te początkowe różnią się od obecnych. Są znacznie słabsze, mniej uporządkowane od tych, które ostatnio napisałam, chociaż i te nie są mistrzowskie i można od nich wiele wymagać. :)




Czarny dym zasnuwa błękitne letnie niebo. Szkoła płonie. 
Grace pędzi wysadzaną drzewami aleją, 
którą jej córka szła zaledwie kilka godzin wcześniej. 
Wbiega do płonącego budynku, by uratować Jenny.

Błądząc między życiem a śmiercią, Grace wszczyna śledztwo. 
Co grozi jej rodzinie? 
Każda odpowiedź odsłania kolejne tajemnice. 
A czas ucieka... 





Książka jest napisana w formie opowieści głównej bohaterki, Grace Covey, która zwraca się z tą historią bezpośrednio do swojego męża. Opowiada mu o wydarzeniach, które zniszczyły spokój w ich rodzinie. O tym, jak pewnego lipcowego dnia doszło do pożaru w szkole. Kiedy Grace zdała sobie sprawę, że w środku znajduje się jej córka, bez namysłu wbiegła do pełnego ognia budynku...

Bohaterka budzi się w szpitalu, gdzie razem z córką, niewidoczne dla wszystkich, próbują znaleźć osobę odpowiedzialną za podpalenie szkoły. Przy okazji dowiadują się kilku szokujących faktów z życia rodziny i znajomych.

Rosamund Lupton napisała świetny thriller! Z łatwością bawi się z czytelnikiem w kotka i myszkę. Wszystkich podejrzanych mamy podanych jak na dłoni, a i tak do ostatniej strony nie wiadomo do końca kto za tym wszystkim stoi i dlaczego. Autorka ukazuje nam również, jak w obliczu tragedii zmienia się nasze postrzeganie innych ludzi. Jak z miłych i uprzejmych zmieniają się w naszych oczach w okrutnych i skrytych podejrzanych, którym z sekundy na sekundę przybywa wad.

Książka jest jednak przede wszystkim opowieścią o miłości. Zarówno o tej małżeńskiej, jak i macierzyńskiej i siostrzanej. O jej sile, dzięki której jest się zdolnym wskoczyć w ogień lub oddać własne życie dla życia bliskiej osoby. O tym, jak takie osoby są nam potrzebne w życiu, i jak czasem się tego nie zauważa. Oraz o tym, jak kruche są szczęśliwe chwile, i że należy je docenić zanim nie będzie za późno.


Baza recenzji Syndykatu ZwB

piątek, 19 lipca 2013

"Demony Dextera" Jeff Lindsay


Dexter Morgan: za dnia sumienny pracownik 
policyjnego laboratorium kryminalistycznego, 
w nocy seryjny morderca, który wymierza własną sprawiedliwość... 
innym seryjnym mordercom.
Nagle pojawia się naśladowca.  
Zabija dokładnie w stylu Dextera, z tą samą maestrią, z tą samą finezją. 
Dexter jest najpierw dumny, że ktoś czerpie inspiracje z jego niepowtarzalnych pomysłów. 
Potem pełen podziwu dla artyzmu tego drugiego. 
A w końcu zaczyna wątpić, czy w ogóle jest jakiś drugi...



Makabryczne, szokujące i - o paradoksie - zabawne powieści Jeffa Lindsaya 
odniosły międzynarodowy sukces. (...) 
Bohater tych najbardziej przewrotnych thrillerów ostatnich lat - morderca, 
który morduje tylko "złych" - stał się znany na całym świecie 
dzięki amerykańskiemu serialowi telewizyjnemu.



Dexter Morgan, miły i sympatyczny pracownik policyjnego laboratorium. Morderca zabijający innych morderców. Nagle pojawia się seria zabójstw, które powodują u Dextera zdezorientowanie a zarazem podziw. Jest tak zafascynowany stylem zabijania, że zaczyna mieć dziwne sny. Po jakimś czasie nachodzą go myśli: czy to aby na pewno sny? Czy to na pewno ktoś inny...? 

Serial "Dexter" swego czasu podbił moje serce. Z zapartym tchem śledziłam jego losy i z niecierpliwością wyczekiwałam na kolejne odcinki. Dopiero po jakimś czasie dowiedziałam się o książce. Zanim sama ją przeczytałam, pożyczałam ją znajomym, którzy pochłaniali ją w zastraszającym tempie i pożyczali kolejne części. W końcu sama zabrałam się za jej przeczytanie. I jak? Jestem zawiedziona.

Spodziewałam się, że powieść i mnie tak pochłonie, a prawdę mówiąc przez pół książki, która nie jest zbyt obszerna, zmuszałam się do czytania kolejnych rozdziałów. Akcja zaczęła się powoli rozkręcać właśnie gdzieś po przeczytaniu stu, stu dwudziestu stron. I mimo że różniła się od tej przedstawionej w serialu, to i tak mnie nie przyciągała tak, jak bym chciała. Styl autora przyjemny, ale jakoś szybko mnie męczył. W moim odczuciu jedynymi plusami tej książki było dokładne zagłębienie się w psychikę Dextera. Kogoś, komu wszelkie ludzkie uczucia są obce, wszystkie odruchy wyuczone. Również na plus: humor, który Dexter nam serwował. Przyznam, że nie raz się zaśmiałam podczas tej lektury. Miłą niespodzianką było też to, o czym już zdążyłam wspomnieć, czyli różnice pomiędzy książką a serialem. I chociaż pamiętałam, co się wydarzyło w serialu, niektóre momenty mnie zaskoczyły. Jednak wątpię, czy kiedyś zdecyduję się przeczytać tę książkę jeszcze raz. Lubię wracać do tego, co mi się spodobało. Czytać to kilkukrotnie. Do tej pozycji może sięgnę, ale tylko po fragmenty, przedstawiające niecodzienny humor mordercy. Na pewno nie do całości. 

Baza recenzji Syndykatu ZwB

czwartek, 6 czerwca 2013

Stosik nr 5


Kolejny stosik, po bardzo długim czasie, gdzie czytałam w większości same chemiczne pozycje wypełnione mądrym tekstem i milionem wzorów i równań. Mimo sesji, czas na małą przerwę. A umilać mi wolne chwile będą te oto książki:

Od góry:
1. Misery, Stephen King
2. Płatki na wietrze, Virginia C. Andrews
3. Czarownica, Anna Klejzerowicz (zakupiona poprzez Targ z Książkami)
4. Ostatnie spotkanie w Paryżu, Lynn Sheene ( dawny prezent świąteczny)
5. Giń, Hanna Winter (wypożyczona z biblioteki, a recenzja już jest --> o tu! )


Przy okazji zapraszam też do zakładki Czekolada, po pyszne brownie.
Życzcie mi powodzenia na zbliżającej się sesji i do zobaczenia niebawem :)

poniedziałek, 27 maja 2013

"Giń" Hanna Winter


Berliński Kuba Rozpruwacz rozpoczął swe łowy!

Jeśli myślisz, że złe rzeczy przytrafiają się zawsze komuś innemu, to jesteś w wielkim błędzie!
Ona też myślała, że jest bezpieczna. W końcu nie była ofiarą.
Wmawiała to sobie raz po raz! Wiele kobiet przed nią też w to wierzyło...
Wiara nie ochroniła ich przed potworną, bolesną śmiercią...

Nie wychodź na ulicę albo giń! Śmierć właśnie zbiera swoje żniwo!

On zabija regularnie, z wielką precyzją planując kolejne zbrodnie.
Nieuchwytny niczym zły duch, łaknący następnych mordów i bezlitosny jak demon,
bestialsko torturujący kobiety jak Kuba Rozpruwacz i zimny jak sama śmierć!
Nawet ucieczka z Berlina nie pozwoli uchronić się przed potworem!

"Udając, że walczy o życie, objął smukłą talię kobiety lewą ręką, jakby chciał się wesprzeć.
Prawą dźgnął błyskawicznie. Jeden raz. Drugi. Prosto w brzuch. I zanim się spostrzegła,
zaciągnął ją do busa..."

Czas rozpocząć zabawę!




Co takiego musi się stać, aby ktoś zaczął mordować? I czy będzie to robił w nieskończoność, czy tylko do momentu zabicia 'tej specjalnej' ofiary? A czy my chodząc po ulicy możemy czuć się bezpiecznie?

Bohaterka powieści, Lara Simons, właśnie przeszła burzliwe chwile w swoim życiu i teraz stara się zacząć żyć od nowa. Ma lojalnych przyjaciół, otwiera kawiarnię, i mimo grasującego w Berlinie mordercy, czuje się bezpieczna. Jednak ten już od jakiegoś czasu ją obserwuje. Wszystko dokładnie zaplanował. Popsuty samochód, porwanie. Nie spodziewał się, że Lara będzie walczyć o życie, które właśnie poukładała, i ucieknie. Mimo porażki, morderca nadal obserwuje Larę, niszczy nowo otwarty lokal i zostawia groźby. Dla bezpieczeństwa swojego i córki, kobieta decyduje się wziąć udział w programie ochrony świadków.

Spotykamy Larę sześć lat później, gdy toczy spokojne życie na wyspie z dala od Berlina i krwawych wspomnień. Te niespodziewanie jednak wracają pewnego dnia z tajemniczym autostopowiczem. A to wszystko zaczęło się w momencie gdy zbliża się sztorm i dotarcie na wyspę, czy ucieczka z niej będą niemożliwe...

Hanna Winter stworzyła ciekawy kryminał. Akcja toczy się szybko i sprawnie, aż trudno oderwać się od książki. Autorka spójnie połączyła wydarzenia aktualne, toczące się w kilku miejscach jednocześnie, razem z wydarzeniami z przeszłości. Równocześnie razem z bohaterką boimy się o jej życie i poznajemy historię mordercy. Kiedy zaczął mordować i co się do tego przyczyniło. Czemu tak bardzo zależy mu na zabiciu Lary. Podczas czytania kolejnych stron, pojawiają się nowi podejrzani. Każdy ma coś na sumieniu, i już nikogo nie można być pewnym. Dodajmy do tego częste zwroty akcji aż do ostatnich stron, bogactwo emocji, opisów, i łatwy w odbiorze język: oto mamy naprawdę świetny kryminał. Polecam!

Baza recenzji Syndykatu ZwB

czwartek, 9 maja 2013

"Trzy metry nad niebem" Federico Moccia


Babi, dziewczyna z dobrego domu, świetna uczennica i przykładna córka,
poznaje Stepa, agresywnego chuligana, którego życie składa się z ćwiczeń na siłowni,
wyścigów na motorze i bezsensownych bijatyk.
Mimo krańcowo różnych charakterów, a także sprzeciwu apodyktycznej matki Babi,
zakochują się w sobie bez pamięci.
Pod wpływem tej miłości zmieniają się oboje.
Babi otwiera się na świat, dojrzewa, a Step łagodnieje.
Babi jest jedyną osobą, której Step powierza swój mroczny sekret...




"Słońce wędruje coraz wyżej, jest piękny poranek.
Ona jedzie do szkoły, on jeszcze nie spał tej nocy. Dzień jak inne.
Ale przed światłami on staje obok niej. I dlatego ten dzień nie będzie jak inne."
 
[str. 8]

Zbieg okoliczności. Zwykła wymiana spojrzeń. Tylko tyle wystarczyło, aby życie ich obojga się zmieniło, aby ich losy się pokrzyżowały. Dwa odmienne charaktery i sposoby bycia. Ona, Babi, dziewczyna z dobrego domu, dobrze się uczy, swoim nienagannym zachowaniem daje przykład siostrze. On, Step, chłopak przystojny, jednak buntowniczy, rozwiązujący problemy za pomocą pięści. A za jego łobuzerskim stylem życia kryjąca się tajemnica z przeszłości. Początkowo niezadowolona z nawiązania tej przypadkowej znajomości Babi, z czasem zmienia swoje zdanie i coraz częściej i chętniej widuje się z chłopakiem. Dzięki temu oboje dużo zyskują. Ona staje się odważniejsza a on łagodnieje. Aby być razem, decydują się na wiele kompromisów i wyrzeczeń. Jednak czy siła ich miłości, będzie wystarczająca, a różnice pomiędzy nimi nie za duże?

Federico Moccia stworzył piękną, momentami śmieszną, a czasem wzruszającą powieść o sile pierwszej miłości. O zwyczajnych problemach, które w obecności bliskich osób stają się mniejsze. O przyjaźni, mającej tak wielkie znaczenie w naszym życiu. Bo, kto jak nie dobrzy przyjaciele, pomagają nam się podnieść w ciężkich chwilach? Oraz o nadziei na lepsze, szczęśliwsze jutro.

Niewątpliwym atutem powieści jest umiejscowienie jej w pięknych i ciepłych Włoszech, gdzie na każdym rogu można znaleźć przyjemne kawiarenki, pizzernie czy kluby, a młodzież pod osłoną nocy bierze udział w nielegalnych wyścigach na motorach. Dodatkowo czytanie ułatwia język jakim posłużył się pisarz. Jest łatwy w odbiorze i przyjemny. Imiona się nie mylą, a kartki same się przewracają w szybkim tempie. Akcja toczy się płynnie a niektóre wydarzenia potrafią zaskoczyć czytelnika.

Już dłuższy czas planowałam przeczytanie tej książki. Słyszałam na jej temat same pochlebne opinie, a po przeczytaniu "Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie" autor zaskarbił sobie moją sympatię. Lektura ta mnie jednak troszkę rozczarowała, a historia nie porwała tak, jak miałam nadzieję, że to zrobi. Ta piękna historia o miłości wbrew wszelkim przeszkodom jest skierowana przede wszystkim do nastoletnich czytelników, którzy właśnie przeżywają swoje pierwsze zakochania. Muszę przyznać, że miło było powrócić wspomnieniami do tych kilku lat wstecz, kiedy ja sama przeżywałam pierwsze zauroczenia. Z chęcią też sięgnę po kontynuację przygód bohaterów. Przyjemna i lekka lektura, idealna na wieczorny relaks po ciężkim dniu na uczelni, czy w pracy. 

"- Jestem szczęśliwa. Nigdy w całym swoim życiu nie czułam się tak dobrze. A ty?
- Ja? - Przytula ją do siebie. -  Ja czuję się znakomicie.
- Tak, że mógłbyś dotknąć palcem nieba?
- Nie, nie tak.
- Jak to, nie tak?
- O wiele wyżej. Co najmniej trzy metry nad niebem."
[str. 307]

czwartek, 2 maja 2013

Coming back


Strasznie zaniedbałam bloga przez ostatnie parę miesięcy. Pierwszy rok na studiach, masa zadań rachunkowych, laboratoria, pierwsze kolokwia, sesja, aż wstyd przyznać, ale już wtedy nie w głowie było mi pisanie opinii i z zachłannością chłonęłam każdą wolną chwilę jaką tylko miałam. 
Jednak po pierwszym semestrze już się wdrożyłam, miesiąc kolokwiów już za mną, przeprowadzka również, a wolne dni trwają! 
I wracam do Was z opiniami, nowymi stosikami, czekoladowymi przepisami i dużą dawką wiosennego optymizmu!

Udanej majówki i do zobaczenia już wkrótce!