wtorek, 11 września 2012

"Klub Miłośniczek Czekolady" Carole Matthews


Miałam to dodać w sobotę, ale nie mogłam się zebrać, miałam dodać w niedzielę, ale była za ładna pogoda i jeszcze korzystałam ze słonka, a wieczorem pochłonął mnie film "Wyznania gejszy". I tak przekładając z dnia na dzień, w końcu dodaję! ; ) Wybaczcie, że tak długo mi to zajęło.



Zapomnijcie o brylantach – to czekolada jest najlepszym przyjacielem dziewczyny!
Niektóre kobiety są uzależnione od zakupów, inne nigdy nie mają dość szampana.
Są takie, które lubią usiąść z dobrą książką, inne wolą wyjść wieczorem z domu.
A Lucy Lombard nie może żyć bez czekolady.
Gęsta, kremowa, słodka, przepyszna czekolada jest niezastąpiona.
W dodatku potrafi wszystko wyleczyć, od złamanego serca po ból głowy.
Tę miłość Lucy podzielają trzy najlepsze przyjaciółki: Autumn, Nadia i Chantal.
We cztery tworzą doborową grupę – Klub Miłośniczek Czekolady.
Zawsze gdy pojawia się kryzys, spotykają się w swoim sanktuarium – kafejce Czekoladowe Niebo. Kiedy chłopak, który obiecuje wierność, nadal zdradza,
szef flirtuje, mąż okazuje się nałogowym hazardzistą, a w małżeństwie brakuje miłości, można się zwierzyć przyjaciółkom i wzmocnić nadwątlone siły czekoladą.





Biorąc do ręki Klub Miłośniczek Czekolady spodziewałam się przeczytać książkę lekką i przyjemną, przy której mogłabym się zrelaksować po ciężkim dniu w pracy. No i się nie pomyliłam. Powieść idealnie wpasowała się w moje oczekiwania.

Bohaterkami książki są cztery przyjaciółki, które połączyła miłość do czekolady. Każda z nich ma inne pochodzenie, życie i problemy, z którymi dzieli się z resztą członkiń Klubu. Wspólnie tworzą zgraną i słodką grupę wsparcia. Narratorką wydarzeń jest Lucy, którą poznajemy w momencie kryzysu. Jej odkrycie dotyczące niewiernego chłopaka wymusiło natychmiastowe pomocne spotkanie. W tym momencie poznajemy przyjaciółki Lucy. W  życiu każdej z nich szykują się problemy i zawirowania, które będą miały różne skutki i konsekwencje.

W książce, wraz z czterema bohaterkami, śledzimy cztery wątki, które momentami się łączą i mieszają. Język i styl, jakim posłużyła się Carole Matthews, jest prosty i lekki. Stworzyła barwne i realistyczne postaci, których przygody opisane są w zabawny sposób. Nie raz podczas czytania Klubu Miłośniczek Czekolady śmiałam się na cały głos. Nie zawsze jednak było mi do śmiechu. Były też chwile wzruszające i niebezpieczne.

W moim przypadku książka była idealną do odpoczynku. Nie musiałam się zbytnio nad nią wysilać i zastanawiać. W sam raz do poczytania po pracy lub w czasie urlopu. Z przyjemnością sięgnę po kolejną część przygód członkiń Klubu Miłośniczek Czekolady.




 "- Dawaj jeszcze jedną działkę! – wołam.
 - Na pewno?
 Widzę uniesione pytająco brwi.
 - Dam radę.
 - Żebyś nie przedawkowała – ostrzega mnie. – Nawet taki stary wyjadacz jak ty może przedobrzyć.
- W życiu.
 W sytuacjach kryzysowych lekiem, po który zawsze sięgam, jest czekolada z ziaren kakaowca z jednej konkretnej plantacji na Madagaskarze. Nie ma takiej przypadłości – nie w tym wszechświecie – której by nie wyleczyła. To lekarstwo na wszystko, począwszy od złamanego serca, skończywszy na bólu głowy. A jedno i drugie przytrafia mi się nader często, możecie mi wierzyć.
 - Dawaj towar, człowieku.
 Z powagą kiwam głową i diler podaje mi następną działkę. Wzdycham z ulgą. Czekolada. Mmm. Mmm. Mmm! Cudna, przecudna, kremowa, słodka, pyszna czekolada. Nigdy nie mam jej dość.
 Biorę pierwszy kęs i ciepły, kojący smak zaczyna łagodzić ból. Są takie chwile, kiedy czekolada naprawdę jest odpowiedzią na wszystkie modlitwy."

2 komentarze:

  1. może w wolnym czasie sięgnę
    póki co nie mam jej jednak w planach
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. przypomniałaś mi o pięknych dniach w naszym czerwonym ogólniaku, kiedy nie mogłam oderwać się od tej książki :) jak dla mnie genialna i oczywiście dołączyłam do klubu miłośniczek czekolady!

    OdpowiedzUsuń