wtorek, 18 września 2012

"Lśnienie" Stephen King




Powieść uważana przez wielu czytelników za horror wszechczasów.
Jack Torrance, były nauczyciel, a obecnie poszukujący weny pisarz,
otrzymuje pracę dozorcy w opuszczonym na okres zimowy górskim hotelu Overlook. Kiedy burze śnieżne odcinają od świata rodzinę Torrance’ów,
obdarzony telepatycznymi zdolnościami Danny, pięcioletni syn Jacka,
odkrywa, że hotel jest nawiedzony, a duchy powoli doprowadzają jego ojca do obłędu. Sytuacja staje się coraz bardziej napięta,
aż pewnego dnia mężczyzna przestaje nad sobą panować...





„Lśnienie” to moje pierwsze spotkanie z pełną i długą powieścią Kinga. Czytałam już te krótsze powieści oraz opowiadania, więc zdecydowałam się w końcu przeczytać coś dłuższego. Jak najbardziej książka przypadła mi do gustu, a King nie bez powodu nazywany jest królem powieści grozy. Sama podpisuję się pod tym stwierdzeniem.

Bohaterami tej książki jest rodzina Torrance’ów. Ojciec, Jack, zostaje na okres zimowy dozorcą hotelu Panorama. Zamieszkuje w nim razem z żoną i synem. Mają zajmować się budynkiem, ogrzewać go i chronić przed śnieżycami, aby był w jak najlepszym stanie przed kolejnym sezonem. Początkowo rodzina jest zachwycona wielkim i wspaniałym hotelem, rozległymi boiskami i placem zabaw a także pięknymi widokami górskich szczytów. Starają się zbagatelizować swoje obawy na temat pięciomiesięcznej samotności oraz odcięcia od świata w czasie śnieżyc. Jednak z dnia na dzień obawy przybierają na sile. Zwłaszcza, że syn Jacka posiada dar i widzi, co będzie miało miejsce w przyszłości. A od czasu przeprowadzki do Panoramy, śnią mu się same złe rzeczy. Co gorsza, jego ojciec zaczyna się coraz dziwniej zachowywać...

Stephen King już od początku zdradza nam poprzez widzenia Danny’ego, jak może się zakończyć książka. Bo przecież to wszystko, co chłopiec widział nie musi się wydarzyć, przecież mogą nie pojechać do hotelu, mogą zrezygnować, albo się rozdzielić i nie spędzić wspólnie zimy... Jednak od tego czasu, gdy Danny ma swoje pierwsze jaśnienie dotyczące Panoramy, czytelnik żyje w ciągłym napięciu, co się stanie. Bo na pewno coś się stanie. Musi. A z każdym kolejnym rozdziałem to napięcie rośnie. I z każdym przybywającym centymetrem śniegu, który odgradza ich od świata też.

Autor świetnie dawkuje nam informacje o pełnym tajemnic hotelu, o jego ciągłych mieszkańcach. Postacie są bardzo realistyczne, King dokładnie zagłębia się w ich umysły i emocje. Dokładnie wiemy, co nimi kieruje, czemu działają tak a nie inaczej. Obserwujemy, jak matka coraz bardziej boi się o męża i syna, jak Jack coraz bardziej traci rozum. Jak mały Danny zaczyna się bać swoich wizji. To wszystko składa się w świetną powieść, od której nie mogłam się oderwać. Zwykle przez moją bujną wyobraźnię wolę nie czytać takich książek w godzinach nocnych. Ale tutaj, mimo, że czasem miałam serce w gardle i mówiłam do bohaterów, żeby nie robili tego czy tamtego, siedziałam i czytałam, a było już długo po północy.

Niewątpliwie Stephen King jest utalentowanym pisarzem. Nie jest łatwo napisać ciekawą, trzymającą w napięciu i strachu książkę.  Już szczególnie trudno jest napisać ją dobrze, żeby czytelnik w połowie nie miał dość. A Stephen King to potrafi i „Lśnienie” jest na to dowodem.

niedziela, 16 września 2012

"Noce w Rodanthe" Nicholas Sparks



Rodanthe. Nadmorskie miasteczko na południowym krańcu Karoliny Północnej.
Miejsce pełne tajemnic, wspomnień, a nade wszystko miłości...
Trzy lata po rozwodzie z mężem, który porzucił ją dla innej kobiety,
na prośbę swojej przyjaciółki Adrienne Willis przyjeżdża tu na tydzień,
by zająć się Gospodą. Kilkudniowa znajomość z nowo przybyłym gościem,
chirurgiem Paulem Flannerem, przewraca jej świat do góry nogami.
Paul i Adrienne postanawiają wspólnie spędzić resztę życia, ale los chce inaczej. Wspomnienie tej miłości towarzyszy jej przez lata.


Historie miłosne autorstwa Nicholasa Sparksa należą do moich ulubionych. Przyjemny język, ciekawe i wzruszające romanse bohaterów oraz zaskakujące zwroty akcji. Historie często niezwykłe a jednocześnie bardzo proste i w pewnym sensie codzienne. Mając taką możliwość, z przyjemnością wybrałam jego książkę.

Rodanthe. To tam, w pięknej nadmorskiej miejscowości, miało miejsce przypadkowe spotkanie Adrienne i Paula. Adrienne, rozwódka, która nie pogodziła się z odejściem męża do młodszej kobiety, matka trójki dzieci. Paul, lekarz, który większą część życia poświęcał pracy niż rodzinie, również rozwodnik, ojciec Marka, którego przez zapracowanie wcale nie zna. Oboje doświadczeni przez życie. Przygotowania do nadciągającego huraganu i długie rozmowy bardzo ich do siebie zbliżą. To w Gospodzie na nowo zaczną patrzeć na swoje życie i na przyszłość. Jednak to spotkanie jest ich pierwszym i ostatnim w przeciągu najbliższego roku. Paul bowiem ma zamiar polepszyć swoje kontakty z synem i opuszczając Rodanthe, od razu rusza do nowej pracy jako lekarz ochotnik, w szpitalu w Ekwadorze, gdzie ma zamiar dołączyć do tej samej ekipy, w której ochotnikiem jest Mark. Mówią więc sobie „Do zobaczenia”…

Narratorką powieści jest Adrienne. Po latach decyduje się na odkrycie swojej tajemnicy – nocy spędzonych wtedy w Rodanthe. Kieruje nią matczyna troska. Chce, aby ta opowieść pomogła jej córce uporać się ze śmiercią męża. Czytelnik może się wcielić w rolę córki, słuchającej historii matki. Z łatwością przychodzą nam do głowy takie same pytania, jakie po usłyszeniu opowieści Amanda zadała matce. Córka słuchając Adrienne, odkrywa w niej nieznane dotąd oblicze kobiety kochającej i tęskniącej. Odkrywa, jaką silną kobietą jest jej mama.

W Nocach w Rodanthe znajdują się elementy, których autor użył w Pamiętniku i I wciąż ją kocham – opowieści bohaterów z ich przeszłości i listy, jakie między sobą wymieniali. Nicholas Sparks świetnie opisał uczucia zarówno Paula, jak i Adrienne. Ich emocje, tak często się zmieniające pod wpływem wydarzeń, mieliśmy jak na dłoni, pięknie i trafnie odzwierciedlone. Styl autora, który przyznam, że czasem mnie nudzi, tutaj był kolejnym atutem. Pomimo tego, że łatwo domyśliłam się zakończenia, z chęcią „słuchałam” tego, co ma do opowiedzenia Adrienne. I Was też zapraszam do „posłuchania”, przenieście się na te kilka chwil do Rodanthe i przeżyjcie tę codzienną-niecodzienną miłość.
 

czwartek, 13 września 2012

"Agatha Raisin i ciasto śmierci" M. C. Beaton


Zmęczona miejską gonitwą Agatha Raisin zamyka
dochodową firmę w Londynie i przechodzi na wcześniejszą emeryturę,
żeby zasmakować spokojnego życia w cichej wiosce Carsely.
Znudzona, samotna, przyzwyczajona do sukcesów i uznania,
przystępuje do miejscowego konkursu na najlepszy wypiek.
Przynosi nań nadziewane ciasto francuskie
zakupione po kryjomu w znakomitej londyńskiej piekarni.
Jednak ten sposób na awans społeczny zawodzi.
Nie dość, że sędzia odrzuca jej kandydaturę,
to jeszcze pada martwy po skosztowaniu smakołyku.





Polska premiera serii kryminałów. I jak tu po nią nie sięgnąć? W moim wypadku nie da się! ; )
Nie znana mi dotąd M. C. Beaton, autorka powieści detektywistycznych, stworzyła ciekawy cykl kryminałów o Agacie Raisin. Agatha Raisin i ciasto śmierci jest jego pierwszą częścią.

Seria opowiada przygody Agathy, które przeżywa po przeprowadzce do spokojnej wsi. Przyzwyczajona do życia w mieście, w krótkim czasie zaczyna nudzić się wiejskim otoczeniem. Postanawia zyskać sympatię mieszkańców startując w konkursie na najlepsze ciasto francuskie. Gdy okazuje się, że po spożyciu jej ciasta umiera sędzia, zamierza zabawić się w detektywa i dowiedzieć się, czy był to przypadek, czy czyjeś celowe działanie.

Powieść nie ocieka brutalnością, akcja toczy się spokojnie a napięcie powoli rośnie. Książka w całości nie jest relacją śledztwa, jakie prowadziła bohaterka. Jest też opowieścią o  jej życiu w małej wsi, o próbie zaaklimatyzowania się w niej i pozyskania przyjaciół. Autorka opisała wieś Carsely w bardzo przyjemny sposób, miejsce stało się bardzo czarujące i zachęcające do odwiedzin. Postaci Agathy nie sposób nie polubić. Nie idealizowano jej na siłę. Pokazano, jak powoli uczyła się żyć z dala od miejskiego gwaru. Przyjemny język i ciekawa historia powodowały że książka się wręcz sama czytała. Już wiem, że na mojej półce zagoszczą wszystkie tomy tego cyklu.





W skład Serii Kryminałów wchodzą:
  1. Agatha Raisin i ciasto śmierci
  2. Agatha Raisin i wredny weterynarz
  3. Agatha Raisin i zakopana ogrodniczka
  4. Agatha Raisin i zmordowani piechurzy
  5. Agatha Raisin i śmiertelny ślub
  6. Agatha Raisin i koszmarni turyści
  7. Agatha Raisin i krwawe źródło
  8. Agatha Raisin i tajemnice salonu fryzjerskiego
  9. Agatha Raisin i martwa znachorka
10. Agatha Raisin i przeklęta wieś
11. Agatha Raisin i miłość z piekła rodem