czwartek, 16 sierpnia 2012

"Kwiaty na poddaszu" Virginia Cleo Andrews



WCIĄGAJĄCA OPOWIEŚĆ O RODZINNYCH TAJEMNICACH
I ZAKAZANEJ MIŁOŚCI

Szczęśliwą z pozoru rodzinę Dollangangerów spotyka tragedia –
w wypadku samochodowym ginie ojciec.
Matka z czwórką dzieci zostaje bez środków do życia
i wraca do swego rodzinnego domu.
Niezwykle bogaci rodzice mieszkający w ogromnej posiadłości
wyrzekli się córki z powodu jej małżeństwa z bliskim krewnym,
a narodzone z tego związku dzieci uważają za przeklęte.
W tajemnicy przed dziadkiem rodzeństwo zostaje umieszczone na poddaszu,
którego nigdy nie opuszcza. Dzieci żyją w ciągłym strachu,
a odkrycie, jakiego dokonuje najstarszy brat,
stawia rodzeństwo w obliczu nieuniknionej katastrofy.


 
Mimo że Virginia Cleo Andrews nie żyje już od 26 lat, jej książki nadal cieszą się popularnością i mają wielu czytelników. Teraz, wraz ze wznowieniem jej powieści, pozyskuje ich jeszcze więcej.

Kwiaty na poddaszu to pierwsza część serii opowiadającej losy rodziny Dollangangerów. Po śmierci ojca, dzieci razem z matką są zmuszone do przeprowadzki. Jako że rodzice rodzeństwa byli bliskimi krewnymi, zostali wydziedziczeni i wyrzuceni z domu. Teraz matka wraca tam z nadzieją, że ojciec jej wybaczy i znowu wpisze do testamentu, a wtedy ona i dzieci będą żyli w dostatku i szczęściu. Jednak zanim dziadek przepisze matce majątek, dzieci, uważane za przeklęte, muszą się ukrywać na poddaszu.

Książka opowiada ich historię z czasów, w których są ukrywani przed światem. Narratorką jest najstarsza  siostra, która opisuje pokrótce ich szczęśliwe dzieciństwo z ojcem i moment, gdy dowiedzieli się o jego wypadku. Następnie relacjonuje chaos powstały po jego śmierci, wspaniały pomysł wzbogacenia się matki i przeprowadzkę do pokoju, który stał się ich więzieniem na o wiele dłuższy czas niż przypuszczali. 

Historia, którą poznajemy wcale nie jest szczęśliwa. W końcu wszystkie krzywdy dziejące się dzieciom, są smutne. Wraz z tym uczuciem smutku, podczas lektury towarzyszył mi też żal, złość i rozgoryczenie. Momentami byłam wzburzona zachowaniem matki oraz babki. Do tej pory nie mogę pojąć, jak bardzo ludzie potrafią się zmienić pod wpływem pieniędzy oraz jakie wielkie krzywdy można zrobić dzieciom. 

Książkę przeczytałam bardzo szybko. Głównie dlatego, że chciałam najszybciej, jak to tylko możliwe, dowiedzieć się, czy to wszystko długo jeszcze potrwa, czy w końcu rodzeństwo zostanie uwolnione. Szybkie tempo było też spowodowane tym, aby jak najkrócej przeżywać ból i cierpienie młodych bohaterów. Trudno mi powiedzieć czy książka kończy się happy Endem. Nie chciałabym też zdradzać zbyt wiele, tym którzy nie mieli okazji przeczytać książki. Ale czy każdy, kto doświadczył jakiś krzywd, jest  w stanie kiedykolwiek się od nich uwolnić? W powieści podobało mi się ujęcie uczuć dzieci w stosunku do sytuacji, w jakiej się znaleźli i do osób, z którymi miały kontakt, czyli do matki i babki.

Bardzo ciekawa historia i przyjemny styl powieści są jej zaletami. Jest nią również stopniowe ujawnianie tajemnic wielkiego domu i jego mieszkańców. A także brawa dla autorki za poruszenie tak ciężkiego tematu jakim jest kazirodztwo i krzywda uwięzionego rodzeństwa, co na pewno w 1979 było znacznie trudniejsze niż dzisiaj. Lektura nie należy do łatwych i zabawnych, ale jest godna uwagi. Chętnie sięgnę po kontynuację. Polecam. Warto.

5 komentarzy:

  1. po książkę z chęcią sięgnę, jak wpadnie mi w ręce

    OdpowiedzUsuń
  2. "Kwiaty na poddaszu" bardzo mi się podobały, ale słyszałam, że tom drugi jest już niestety gorszy. :/ Cóż, muszę się sama przekonać. ;)

    P.S. Mogłabyś usunąć weryfikację komentarzy? Te hieroglify trudno odczytać. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie lubię weryfikacji, ale nie zauważyłam że i ja mam ją włączoną. Już naprawiłam ;)

      Też słyszałam te opinie, jednak nie ma to jak samemu sprawdzić :)

      Usuń
  3. Ta książka jest świetna! Nie mogłam się oderwać :) nie mogę się doczekać kolejnych części, ale na razie czekam w kolejce w bibliotece... ehhh :)

    OdpowiedzUsuń