sobota, 18 sierpnia 2012

Urlopowo




Nareszcie nastał czas mojego, jak najbardziej zasłużonego urlopu!

Zamierzam leżeć nad mazurskimi jeziorami i czytać książki,
więc gdy wrócę zasypię Was moimi opiniami.
Może się zdarzyć, na co mam nadzieję, że będę miała połączenie z internetem,
i wtedy opinie będę się starała zamieszczać na bieżąco
a Was regularnie odwiedzać.

Mam też nadzieję, że pogoda mi dopisze ;)

Pozdrawiam Was ciepło! ; *


czwartek, 16 sierpnia 2012

"Kwiaty na poddaszu" Virginia Cleo Andrews



WCIĄGAJĄCA OPOWIEŚĆ O RODZINNYCH TAJEMNICACH
I ZAKAZANEJ MIŁOŚCI

Szczęśliwą z pozoru rodzinę Dollangangerów spotyka tragedia –
w wypadku samochodowym ginie ojciec.
Matka z czwórką dzieci zostaje bez środków do życia
i wraca do swego rodzinnego domu.
Niezwykle bogaci rodzice mieszkający w ogromnej posiadłości
wyrzekli się córki z powodu jej małżeństwa z bliskim krewnym,
a narodzone z tego związku dzieci uważają za przeklęte.
W tajemnicy przed dziadkiem rodzeństwo zostaje umieszczone na poddaszu,
którego nigdy nie opuszcza. Dzieci żyją w ciągłym strachu,
a odkrycie, jakiego dokonuje najstarszy brat,
stawia rodzeństwo w obliczu nieuniknionej katastrofy.


 
Mimo że Virginia Cleo Andrews nie żyje już od 26 lat, jej książki nadal cieszą się popularnością i mają wielu czytelników. Teraz, wraz ze wznowieniem jej powieści, pozyskuje ich jeszcze więcej.

Kwiaty na poddaszu to pierwsza część serii opowiadającej losy rodziny Dollangangerów. Po śmierci ojca, dzieci razem z matką są zmuszone do przeprowadzki. Jako że rodzice rodzeństwa byli bliskimi krewnymi, zostali wydziedziczeni i wyrzuceni z domu. Teraz matka wraca tam z nadzieją, że ojciec jej wybaczy i znowu wpisze do testamentu, a wtedy ona i dzieci będą żyli w dostatku i szczęściu. Jednak zanim dziadek przepisze matce majątek, dzieci, uważane za przeklęte, muszą się ukrywać na poddaszu.

Książka opowiada ich historię z czasów, w których są ukrywani przed światem. Narratorką jest najstarsza  siostra, która opisuje pokrótce ich szczęśliwe dzieciństwo z ojcem i moment, gdy dowiedzieli się o jego wypadku. Następnie relacjonuje chaos powstały po jego śmierci, wspaniały pomysł wzbogacenia się matki i przeprowadzkę do pokoju, który stał się ich więzieniem na o wiele dłuższy czas niż przypuszczali. 

Historia, którą poznajemy wcale nie jest szczęśliwa. W końcu wszystkie krzywdy dziejące się dzieciom, są smutne. Wraz z tym uczuciem smutku, podczas lektury towarzyszył mi też żal, złość i rozgoryczenie. Momentami byłam wzburzona zachowaniem matki oraz babki. Do tej pory nie mogę pojąć, jak bardzo ludzie potrafią się zmienić pod wpływem pieniędzy oraz jakie wielkie krzywdy można zrobić dzieciom. 

Książkę przeczytałam bardzo szybko. Głównie dlatego, że chciałam najszybciej, jak to tylko możliwe, dowiedzieć się, czy to wszystko długo jeszcze potrwa, czy w końcu rodzeństwo zostanie uwolnione. Szybkie tempo było też spowodowane tym, aby jak najkrócej przeżywać ból i cierpienie młodych bohaterów. Trudno mi powiedzieć czy książka kończy się happy Endem. Nie chciałabym też zdradzać zbyt wiele, tym którzy nie mieli okazji przeczytać książki. Ale czy każdy, kto doświadczył jakiś krzywd, jest  w stanie kiedykolwiek się od nich uwolnić? W powieści podobało mi się ujęcie uczuć dzieci w stosunku do sytuacji, w jakiej się znaleźli i do osób, z którymi miały kontakt, czyli do matki i babki.

Bardzo ciekawa historia i przyjemny styl powieści są jej zaletami. Jest nią również stopniowe ujawnianie tajemnic wielkiego domu i jego mieszkańców. A także brawa dla autorki za poruszenie tak ciężkiego tematu jakim jest kazirodztwo i krzywda uwięzionego rodzeństwa, co na pewno w 1979 było znacznie trudniejsze niż dzisiaj. Lektura nie należy do łatwych i zabawnych, ale jest godna uwagi. Chętnie sięgnę po kontynuację. Polecam. Warto.

sobota, 11 sierpnia 2012

"Spirala śmierci" Leena Lehtolainen



Noora Nieminen, utalentowana szesnastolatka,
nadzieja fińskiego łyżwiarstwa figurowego,
pada ofiarą brutalnego morderstwa. Kto jest zabójcą?
Może ktoś z jej najbliższego otoczenia?
Może „król karaoke” Vesku Teräsvuori?
A może postrach Espoo, pedofil molestujący małe dziewczynki?
Nadkomisarz Maria Kallio jest w siódmym miesiącu ciąży,
lecz nie przeszkadza jej to poświęcić się rozwiązaniu tajemnicy zbrodni.
W czasie śledztwa styka się z kolejnymi przypadkami tragedii córek
i z desperacją matek, która nakręca spiralę śmierci...




Do tej pory nie miałam okazji przeczytać żadnego skandynawskiego kryminału. A ten tytuł stojący na bibliotecznej półce wołał mnie już od jakiegoś czasu, więc nie mogłam go nie posłuchać. Dodatkowo strasznie zaintrygowała mnie okładka prezentująca łyżwy na białym tle lodowiska, a jedynym wyróżniającym się na nim elementem były porozrzucane płatki czerwonych róż.

Jak łatwo się domyślić, akcja kryminału ma miejsce w środowisku łyżwiarzy figurowych w Finlandii. Narratorką i główną bohaterką jest policjantka Maria Kallio, na której barki spada ciężar znalezienia mordercy młodej łyżwiarki. A zbliżający się urlop macierzyński wcale jej tego nie ułatwia. Marię podczas dochodzenia spotka wiele różnych przeciwności, zarówno ze strony podejrzanych jak i współpracowników.

Jak dla mnie akcja książki rozwijała się bardzo wolno. Za wolno. W nieskończoność przesłuchiwano kolejnych ludzi, albo znowu tych samych. Momentami się wręcz nudziłam, czytając ich powtórne zeznania. Również ciężko mi było się przyzwyczaić do nie polskich i nie angielskich nazw i imion, które co chwilę mi się plątały i byłam zmuszona się cofać i szukać znowu w tekście kim jest ta czy inna postać.

Ciekawym elementem okazały się pamiętniki zmarłej nastolatki, będące bardzo przydatne w śledztwie i przybliżające nam stosunki dziewczyny z ludźmi z jej otoczenia. Pochodzące stamtąd tropy w znacznym stopniu ułatwiły dojście do prawdy. W książce wyjątkowe było też prowadzenie sprawy przez policjantkę będącą w ciąży. Na pewno jej stan pozwolił jej na zrozumieniu tragedii jaką jest śmierć dziecka, lub zrozumienie na jakie niebezpieczeństwo naraża swoje jeszcze nie narodzone Ziarenko tak ciężko pracując i będąc czasem nieodpowiedzialną.

Otoczenie, w którym rozgrywała się akcja też nie należało do typowych. Wiele razy Maria odwiedzała lodowisko, aby spotkać się z trenerami lub łyżwiarzami. Często oglądała ich występy i ćwiczenia. Czytając te momenty miałam wrażenie jakbym oglądała to na żywo. Wszystkie opisy były bardzo realistyczne i prawdziwe. 

Biorąc pod uwagę moją dawną, krótką, lecz intensywną fascynację łyżwiarstwem figurowym i sympatię do tego typu książek, Spirala śmierci mi się spodobała. Książka trzymała w niepewności do ostatnich stron. Uważam jednak, że szybsza akcja i krótsze rozdziały by jej nie zaszkodziły.



Baza recenzji Syndykatu ZwB

czwartek, 9 sierpnia 2012

"Linia życia" Jodi Picoult


Garść wspomnień – tylko to pozostało Paige po matce,
która opuściła ją w wieku pięciu lat. Dorósłszy, Paige wyprowadza się
z rodzinnego Chicago, pozostawiając tam samotnego ojca.
Marzy o szkole plastycznej, wychodzi za ambitnego lekarza – i wkrótce
sama zostaje matką. Przytłoczona domowymi obowiązkami Paige
nie może zapomnieć o tym, że wychowała się w niepełnej rodzinie;
ten żal, w połączeniu z prześladującymi ją dawnymi grzechami,

odbiera jej poczucie wartości,
każąc wątpić we własną zdolność poświęcenia się dziecku.
Jodi Picoult stworzyła niebywale wyrazistą powieść – szczegółową,
sugestywną i pasjonującą, dotykającą spraw i uczuć,
które są bliskie każdemu z nas.





Już od dłuższego czasu chciałam przeczytać jakąś powieść Jodi Picoult. Widząc Linię życia w bibliotece nie wahałam się ani chwili. Jednak przez aktywnie spędzane wakacje i podjętą pracę jej lektura szła mi bardzo wolno. Dopiero w ostatni weekend udało mi się nadrobić te zaległości.

Główną bohaterką książki jest Paige, utalentowana plastycznie młoda kobieta. Poznajemy ją w niecodziennych okolicznościach, gdy obserwuje sprzed domu swojego męża i syna. Dopiero w dalszych rozdziałach autorka przybliża nam tajemniczą i skrytą przeszłość dziewczyny. Dowiadujemy się, że w wieku pięciu lat opuściła ją matka, a osiemnastoletnia Paige, z niewiadomych nam na początku przyczyn, również uciekła i postanowiła zacząć nowe życie w innym miejscu. 

W tym momencie poznaje Nicholasa, studenta medycyny, wychowanego w pełnej i bogatej rodzinie. Zaintrygowany zdolnościami dziewczyny, zaczyna się z nią spotykać. Jest zachwycony jej innością oraz świeżością, którą wniosła w jego sztywne życie. Para szybko się pobiera. Jednak ich szczęśliwe życie jest pozorne. Gdy dowiadują się, że zostaną rodzicami, do Paige docierają wspomnienia z przeszłości, do których po porodzie dołącza wiele obaw.

Jodi Picoult stworzyła bardzo realistyczne postaci. Świetnie opisała ich stany i uczucia, dzięki czemu łatwo zrozumieć ich działania. Bardzo dokładne opisy operacji, tworzenia obrazów, jazdy konnej czy sytuacji związanych z dzieckiem pozytywnie wpłynęły na moje odczucia względem powieści. Historia opowiedziana przez autorkę jest bardzo ciekawa i napisana w przyjemnym stylu. Wciągnęła mnie od razu i chętnie przewracałam kolejne strony, żeby dowiedzieć się w końcu czemu Paige opuściła dom, co się stało w przeszłości, a potem czy przeszłość wpłynie na jej przyszłość. Jednak przez prawie cały czas denerwowały mnie postawy bohaterów. Rozumiałam ich motywy działania, lecz dla mnie jak na rodziców, zachowywali się strasznie nieodpowiedzialnie i egoistycznie. Przecież gdyby chcieli, bardzo łatwo udałoby im się porozumieć. Czytając kolejne linijki tekstu miałam już dość ich ciągłych kłótni i zatrzaskiwanych drzwi przed nosem. Pod koniec powieści, Paige jednak mi zaimponowała swoją siłą i nieustępliwością w walce o to, co najważniejsze. 

Pomimo tych kłótni i braku porozumienia bohaterów, powieść jak najbardziej przypadła mi do gustu. Spodobał mi się styl autorki, która wręcz czaruje atmosferą opisywanej historii i z chęcią sięgnę po jej inne książki.