czwartek, 19 lipca 2012

"Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown


Ofiarą popełnionego w Luwrze morderstwa pada kustosz muzeum Jacques Sauniere. Wezwany przez policję francuską historyk i badacz symboli Robert Langdon
odkrywa na miejscu zbrodni szereg zakonspirowanych śladów,
które mogą pomóc w ustaleniu zabójcy;
stanowią też klucz do jeszcze większej zagadki – niezwykłej tajemnicy
sięgającej korzeniami początków chrześcijaństwa.
Zamordowany był członkiem Zakonu Syjonu, powstałego w 1099 roku
tajnego stowarzyszenia strzegącego miejsca ukrycia bezcennej,
zaginionej przed wiekami relikwii Kościoła – Świętego Graala.
Do organizacji należeli m.in. Leonardo da Vinci i Isaac Newton.
Kustosz poświęcił życie, by strzeżony przez zakon sekret
nie dostał się w niepowołane ręce. Teraz pozostały jedynie 24 godziny
na rozwikłanie precyzyjnie skonstruowanej łamigłówki
pozostawionej przez Sauniere’a – inaczej tajemnicę na zawsze skryją mroki historii. Kluczowe elementy zagadki kryją się w najsławniejszych obrazach mistrza Renesansu –
Mona Lizie i Ostatniej Wieczerzy. Czy ścigany przez policję i bezlitosnego zabójcę
historyk zdoła ujść pogoni i dotrzeć do szokującej prawdy?
Jego jedynym sprzymierzeńcem jest piękna Sophie Neveu,
agentka policji, specjalistka od tajnych kodów i szyfrów, wnuczka Sauniere’a...



Kilka lat temu Kod Leonarda da Vinci zajmował przez długi czas pierwsze miejsca na listach bestsellerów. Zdobył ogromną popularność i wkrótce go zekranizowano. Od momentu obejrzenia filmu, stał się on jednym z moich ulubionych. Zachęcona ekranizacją i pochlebnymi opiniami znajomych zdecydowałam się w końcu sięgnąć po książkę, czego nie żałuję. 

Obecne w powieści liczne nawiązania do Kościoła, Opus Dei, Zakonu Syjonu oraz postaci Marii Magdaleny swego czasu skutecznie wywołały gniew i sprzeciw Kościoła. Przyczyniło się to jednak głównie do zwiększenia popularności Kodu... .Sam autor musiał zapewne spędzić dużo czasu na poszukiwaniach potrzebnych mu informacji, które zresztą zręcznie połączył tworząc spójną fabułę.

Powieść, którą stworzył, pełna jest różnych zagadek i sekretów. Odniesienia do dzieł sztuki tylko potęgują naszą ciekawość i nadają całej historii jeszcze więcej tajemniczości. Dlatego też książka wciąga nas już od pierwszych stron. Bo kto z nas nie lubi tajemnic i zagadek do rozwiązania? Szczególnie, jeśli przy okazji towarzyszymy sympatycznym, acz czasem trochę naiwnym i momentami zagubionym głównym bohaterom, którym autor nie szczędził przeciwności losu.

Powieść czytało mi się bardzo przyjemnie i szybko. Ułatwiały to krótkie rozdziały i narastająca akcja, które sprawiały, że trudno mi było ją odłożyć. Spodobały mi się także opisy miejsc i przedmiotów, z którymi mieli do czynienia bohaterowie. Dzięki temu miałam wrażenie jakbym i ja je bezpośrednio oglądała i poruszała się po ulicach Paryża. Autor przedstawił nam je jednak z umiarem, więc nie miałam wrażenia, że odbiega tym od tematu.

Moim błędem było jednak kilkukrotne obejrzenie filmu zanim zaczęłam czytać książkę. Przez to wiedziałam już co czeka Roberta i Sophie w kolejnych rozdziałach i znałam odpowiedzi na zaszyfrowane wiadomości. Dlatego też, jeżeli jest ktoś, kto jeszcze nie oglądał filmu i nie czytał książki, niech sięgnie najpierw po książkę.Świetna!

7 komentarzy:

  1. No ja czytałam najpierw książkę a później widziałam film - i niestety tylko to drugie mnie zachwyciło.

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo lubię autora, książkę czytałam, film widziałam - kiedyś pewnie jeszcze raz sięgnę po lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę czytałam, nadal się nią zachwycam :) Filmu jeszcze nie oglądałam, ale chyba nadrobię to w najbliższym czasie ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jako jedna z nielicznych nie znam jeszcze książek tego autora. Co więcej, nie mam ochoty ich poznać. Jakoś nie przekonuje mnie widok tajemnicy wśród kościołów i sanktuariów. Nie czuję tego klimatu. Za to z przyjemnością obejrzę film:)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja mam zupełnie inne wrażenia po lekturze tej książki!:) O ile pozostałe powieści autora wciągnęły mnie jak mało co, tak Kod da Vinci uważam za nieporozumienie. Więcej się przy niej nadenerwowałam niż zrelaksowałam; ciągle szperałam w Internecie w poszukiwaniu potwierdzeń pewnych faktów, na które Brown się powołuje, rzucałam tą książką wręcz o ścianę! Frustrowała mnie i dzięki temu baaaardzo trwale zapisała się w mojej pamięci.:) Co gorsza, gdyby nie te nerwy, to wynudziłabym się przy niej jak mops.:D
    Wiem, że w swojej opinii jestem odosobniona, no ale: zwyczajnie nie mój typ. A film: również mnie wynudził. Ale on już tylko nudził, frustracji nie było (;
    Pozdrawiam ciepło;)

    OdpowiedzUsuń
  6. uważam, ze to świetna książka .. chociaż.. kolejne Browna maja podobną konstrukcję i są nudne .. ale jeśli lubi się takie "zagadki" to jak najbardziej :)

    Wpadnij do mnie

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka jak również i film, nigdy nie trafiały w moje gusta :)

    OdpowiedzUsuń