piątek, 15 czerwca 2012

"Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie" Federico Moccia

Niki i jej przyjaciółki są w ostatniej klasie liceum. mimo zbliżającej się matury
nie ma dnia, żeby nie zrobiły czegoś szalonego. Pokazy mody, imprezy, rave
i wszelkie możliwe atrakcje, także poza Rzymem.

Alex to prawie trzydziestosiedmioletni "chłopak". Niedawno
i bez żadnego konkretnego powodu rozstał się ze swoją wieloletnią narzeczoną.
Pracuje w agencji reklamowej, gdzie zajmuje odpowiedzialne stanowisko.
Pewnego dnia poznaje Niki. A raczej, gwoli ścisłości, dochodzi między nimi
do prawdziwego zderzenia. Niki to piękna dziewczyna, zabawna, inteligentna,
dowcipna, wesoła. Jest tylko jeden drobny szczegół: ma siedemnaście lat.
O dwadzieścia mniej od Alexa. Po tym spotkaniu feralnego ranka
nic już nie będzie takie jak wcześniej.


To powieść o kochaniu poza schematami, bez mnożenia powodów.
O codzienności, ale i o marzeniach. O ucieczce najpiękniejszej,
najbardziej szalonej, najbardziej odlotowej. O ucieczce w miłość.

No i o latarni morskiej na dodatek...
Słowem, o skoku do wody, tam gdzie błękit jest najintensywniejszy.
I to wystarczy.




Moje pierwsze spotkanie z tym autorem. I uważam je za jak najbardziej udane. Powieść, którą poleciła mi koleżanka, bardzo mi się spodobała, a bohaterowie zyskali moją sympatię.

Książka opowiada o miłości dorosłego, trzydziestosiedmioletniego Alexa z siedemnastolatką Niki. Spotkali się przypadkiem, zderzając się pojazdami na ulicy. Od tej pory szalona i wesoła nastolatka przewraca do góry nogami życie spokojnego mężczyzny. Razem przeżywają różne przygody i wypadki, regularnie natrafiając na parę karabinierów. On uczy ją jeździć samochodem, a ona pomaga mu w wymyśleniu nowej kampanii reklamowej. Różne, zabawne, często też kosztowne chwile zbliżają ich do siebie, nie szczędząc im jednak wielu przeciwności.

W powieści, która jest przede wszystkim o miłości  nie zabrakło również drugiej ważnej sfery naszego życia, przyjaźni. Bardzo ją ceniła zarówno Niki, jak i Alex. Przyjaciele byli obecni w najważniejszych momentach ich życia, czasem ich mobilizując i stawiając na nogi w gorszych chwilach. Momentami jednak ich przyjaźń była wystawiana na poważne próby. Przyjaciel był jednak dla nich kimś bardzo ważnym, i nie raz bohaterowie dla dobra przyjaciela oszczędzali mu informacji, które mogłyby zaważyć i na ich przyjaźni i na szczęściu prywatnym tej osoby. Jak powiedziała Niki, gdy ktoś próbował pokłócić ją z jej przyjaciółkami:

„Szczycić się można tym, że pozyskało się przyjaciela, bo trzeba sobie zaskarbić jego sympatię, szacunek, to wymaga wysiłku, lojalności, by być kochanym... a to znacznie trudniejsze, trzeba się postarać.” 
[str. 541]

Początkowo sięgając po książkę i czytając o czym jest, spodziewałam się zwykłej historii głównie dla nastolatków. Może i książka jest do nich skierowana, jest jednak bardzo wesoła i piękna. To nic, że opisana historia Alexa i Niki jest nierealna i trochę przerysowana. Polecam ją każdemu, kto chce poczytać o szalonej miłości, pełnej przeciwieństw, o przyjaźni, o marzeniach i o podróżach. A wszystkie te wydarzenia mają miejsce w przepięknej scenerii Rzymu. I gdzieniegdzie Paryża i Grecji. Nieprzekonanych może uda się zachęcić wieloma cytatami, których w książce użył Federico Moccia. A i jego słowa mogą się stać pięknymi sentencjami.

Krótko mówiąc: barwna, lekka i wesoła! Polecam.

2 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dodałaś recenzję książki najbliższej memu sercu, cieszę się, że ma tak pozytywny wydźwięk, ale uwierz mi na słowo - taka miłość istnieje! ;*

    OdpowiedzUsuń