wtorek, 1 maja 2012

"Obiecaj mi" Richard Paul Evans

Opowieść o obietnicach, których moc zdolna jest pokonać czas.

"W zamkniętych na klucz i ukrytych w szafie szkatułkach przechowuję dwa naszyjniki. Są podarunkami
od dwóch mężczyzn. Oba naszyjniki są piękne i cenne, nie noszę jednak żadnego z nich - jednego
z powodu złamanej obietnicy, drugiego z powodu obietnicy dotrzymanej".

Tamtego roku Beth przestała wierzyć w szczęśliwy los. Jej życie rozsypało się jak domek z kart:
musiała zmierzyć się ze zdradą i opuszczeniem. W chwili próby zawiódł ją najbliższy człowiek,
łamiąc wszystkie obietnice, które do tej pory składał.
Wtedy właśnie pojawił się Matthew - niespodziewanie, bez zaproszenia. Jak anioł,
który łapie za rękę dokładnie w tej chwili, w której tracimy resztki nadziei. Wiedział, jak pomóc,
co zrobić, by Beth znów zaczęła się uśmiechać, znał odpowiedzi na dręczące ją pytania.

On też złożył obietnicę. Czy będzie w stanie jej dotrzymać?
Kim naprawdę jest Matthew i skąd tyle wie na temat Beth i jej rodziny?


Obiecaj mi jest pierwszą książką tego autora, którą przeczytałam. Najprawdopodobniej, gdyby sama
nie wpadła mi w ręce, nie sięgnęłabym po nią tak szybko.
Spodziewałam się zwykłej historii o miłości, a dostałam opowieść, gdzie wplotła się także tajemnica,
magia i obietnica.

Powieść jest bardzo ciekawa. Od pierwszych stron wciąga swoją tajemnicą. Narratorką jest Beth Cardall, która cofając się do wydarzeń sprzed osiemnastu lat, opowiada nam swoją historię. Historię na początku trudną, kiedy to musi się zmierzyć z opuszczeniem, z nierozpoznaną chorobą córki, z kłopotami pieniężnymi.

Nagle pojawia się mężczyzna, Matthew, który powoli pomaga jej stanąć na nogi. Pozwoli jej znowu zaufać
i uwierzyć, że istnieją dobrzy ludzie. Matthew jest bardzo tajemniczą i skrytą postacią, a za jego pomoc przyjdzie Beth nie raz zapłacić łzami. Czytając, nie sposób opanować się od domysłów, kim jest ten mężczyzna.

Książka pisana przyjemnie, łatwym i prostym językiem. Szybko się czyta. Jedynym minusem, który ciężko było mi znieść do końca, były niepotrzebne dialogi typu:
- Dziękuję.
- Nie ma za co.

Powieść wzięłam ze sobą na majówkę. Okazała się idealną odskocznią od przygotowywania się do matury.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz