środa, 11 kwietnia 2012

"Szkieletowa załoga" Stephen King

Dotychczas sięgałam po te najkrótsze z możliwych powieści Kinga. Sięgnięcie po tę książkę było swoistym wyzwaniem ze względu na jej obszerność. Zawarte w niej opowiadania były dla mnie ułatwieniem. I wybór tego zbioru był jak najbardziej trafiony. Czułam, że gdybym nie miała czasu lub chęci na dokończenie całej książki, mogłabym ją przerwać w dowolnym momencie bez wyrzutów, że nie wiem, co się stało z bohaterami.



Najdłuższym opowiadaniem jest Mgła. Po obejrzeniu ekranizacji obawiałam się ją przeczytać, ponieważ (tak, wiem jakie to głupie, ale co zrobić) lubię happy endy. Jak to styl Kinga, czytało mi się dobrze, aby za wiele nie zdradzać tym, którzy jeszcze nie przeczytali, powiem tylko tyle, że opowiadanie było według mnie lepsze od filmu i napisane w sposób otwarty, co szczególnie mnie zadowoliło.

Pośród wielu ciekawych i zaskakujących historii bardzo spodobał mi się Skrót pani Todd. Magiczne opowiadanie z szaleńczą jazdą w tle. Bardzo lekkie. Czytając je czułam się jak na jakimś ognisku, gdzie po zapadnięciu zmroku słucha się opowieści.

Kolejnym wartym uwagi opowiadaniem jest Jaunting. Na początku, czytając tytuł, czułam lekkie zdezorientowanie. Nie wiedziałam co to jest i co to oznacza, lecz z każdym kolejnym wyczytanym słowem wszystko powoli się wyjaśniało. Przyjemne i kosmiczne. Koniec ciekawy i zaskakujący.

Edytor tekstu to kolejne opowiadanie, które mi się spodobało. Sama chciałabym mieć możliwość takiego poczarowania i pozamieniania paru rzeczy, chociaż tych najważniejszych w tej chwili bym nie zamieniła.

Najciekawszym i zarazem najobrzydliwszym była Szkoła przetrwania. Przeczytana z uwagą ze względu na wątki medyczne. Opisane zagadnienie, trzeba przyznać samo w sobie jest zastanawiające. Nie wpadłabym nigdy na taki pomysł.

Szybko przeczytałam też Ciężarówkę wuja Ottona. Na początku historyjka wydawała mi się słaba, ale kolejne strony wciągały coraz bardziej i bardziej. Podczas Mleczarza wróciły marzenia z dzieciństwa, aby co rano znaleźć pod drzwiami świeże mleko. Jednak nie do końca takie, jak w opowiadaniu.

Wśród wielu wartych uwagi opowiadań, są też takie, które nie były świetne i wspaniałe, i jak dla mnie w tym zbiorze znalazły się przez przypadek. Mimo to, książkę gorąco polecam zarówno tym, którzy Kinga lubią i czytają, jak i tym, którzy się na niego jeszcze nie skusili. Myślę, że forma opowiadań jest na początek poznawania Kinga bardzo dobrym pomysłem.


poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Start

Przeglądając różne strony w internecie natrafiłam na kilka blogów dotyczących książek. I jako że uwielbiam czytać, też zapragnęłam mieć takiego bloga, na którym mogłabym się podzielić moimi spostrzeżeniami i refleksjami na temat przeczytanych książek.

Tak więc nastąpiła szybka akcja "Zakładanie bloga" i.. ów blog jest!

Blog jest, chęci są, książki są i czekolada też jest. Tylko czekać aż dokończę tych parę stron, które aktualnie czytam i coś się tu pojawi.